Nie taki stres straszny, jak go malują – reakcje na stres 2


i am excited 1

 

W poprzednim poście zadałam Ci pytanie, w jaki sposób widzisz stres. Czy jest on dla Ciebie tylko przeszkodą, czy być może również czynnikiem, który pomaga zrealizować dany cel? Dlaczego?

Wiele ostatnio słyszymy o reakcji organizmu na stres znanej jako „fight-or-flight response”. To reakcja obronna, która, jak sama nazwa wskazuje, każe nam uciekać lub się bronić, a nie, jak pisze McGonigal w swojej książce „Siła stresu”, osiągnąć sukces. Autorka przekonuje, że oprócz „walcz lub uciekaj” nasz organizm może uruchomić „challenge response”, tzn. może chcieć poddać się wyzwaniu. Takie postępowanie podnosi nasze poczucie pewności siebie, motywuje do działania i pomaga uczyć się z doświadczenia. Jeszcze inną odpowiedzią organizmu na stres jest „tend-and-befriend response”, która z kolei zwiększa naszą odwagę, motywuje do opieki i wzmacnia relacje społeczne.

Wiedząc o efektach tych trzech reakcji spróbuj teraz pod kątem każdej z nich przeanalizować niedawną stresującą sytuację. Jestem ciekawa Twoich wniosków. Badaczka pisze, że różne rodzaje stresujących sytuacji wywołują różne odpowiedzi. Nie jest tak, że w wyniku każdej stresującej sytuacji będziemy walczyć lub uciekać. Mimo, iż jesteśmy genetycznie predysponowani do różnego natężenia danych reakcji na stres, nie stanowią one jednak o naszym przeznaczeniu i można popracować nad zmianą proporcji ich występowania.

Jednym z prostych sposobów to zamiast powtarzanie sobie „jestem spokojna” (jestem spokojna, jestem spokojna, jestem spokojna, aaa… – kto to zna?) jest mówienie „jestem podekscytowany”. Żadne z tych nastawień co prawda nie odgoni strachu, ale może zmienić nasze nastawienie do niego.

To, jak patrzymy na stres odzwierciedla się w wielu, jeśli nie wszystkich obszarach naszego życia. Jednym z nich jest oczywiście praca i wypalenie zawodowe, o którym ostatnio mówi się coraz częściej. Czy wiedziałaś, że osoby, które widzą stres jako pomocny, mają mniejszy stopień wypalenia zawodowego? Dodatkowo McGonigal wskazuje na związek stresu z sensem w życiu oraz wartościami. Jeśli spojrzymy na sytuacje stresujące przez pryzmat naszych wartości lub w sytuacji stresowej o nich pomyślimy może to doprowadzić do pomocnej zmiany perspektywy. Badania pokazują również, że jedną z najskuteczniejszych metod zmiany sposobu myślenia o stresie jest koncentracja na naszych zasobach – uznanie naszych silnych stron, refleksja nad tym, jak przygotowaliśmy się do wyzwania, wspomnienie sytuacji z przeszłości, w której nam się powiodło, jak poradziliśmy sobie z wyzwaniem, wsparcie bliskich, modlitwa. Spojrzenie na siebie jako na część czegoś większego – zespołu, społeczności, organizacji, misji – również pomaga obniżyć toksyczność stresu.

Nie są to interwencje wymagające dużego nakładu energii czy czasu, dlaczego by więc nie spróbować. Nie ma sensu oszukiwanie siebie, że czujesz tylko ekscytację pewnymi stresującymi zadaniami, ale warto na tą ekscytację zwrócić uwagę, a być może okaże się ona języczkiem u wagi.

  • http://chadonistka.pl chadonistka

    Napisałaś o tym, że sposobem na stres może być refleksja nad naszymi zasobami, wspomnienie mocnych stron itd. Wszystko ładnie i pięknie, tylko niektórym osobom w stresie IQ spada tak bardzo, że nie wiedzą jak się nazywają a co dopiero refleksyjność. 😉 Tak mi się to skojarzyło.

    Nie znałam tego sposobu z „podekscytowana” zamiast „spokojna”. Wypróbuję! Dzięki!

    • http://www.izrozumtusiebie.pl/ Ania | I zrozum tu siebie

      Witaj Chadonistko, to ciekawa refleksja i rzeczywiście może być tak, a nawet nierzadko się zdarza (wiem z autopsji), że w sytuacji stresującej ciężko jest „trzeźwo” myśleć. Mimo przygotowań, ćwiczeń, praktyk nie zawsze udaje nam się to opanować tak, jak byśmy tego chcieli. Same sytuacje stresujące bardzo się też od siebie różnią i czasami przypomni nam się coś, co złagodzi objawy stresu, a czasami nie. Najważniejsza jednak, wydaje mi się, bez względu na to, jaki sposób się wybierze, jest wiara w to, że zmiana jest możliwa.