Wartość niepewności


 

 

nie wiem 2

Poznałam niedawno pewną osobę. To mądra, ciekawa świata, otwarta dziewczyna. Dobrze mi się z nią rozmawia, jednak do tej pory miałam poczucie, że jest w tej znajomości coś, czego nie do końca rozumiem, pewien trudny do uchwycenia niuans, tak subtelny, że czasami wydawało mi się wręcz, że to wytwór mojej wyobraźni. Aż pewnego dnia uzmysłowiłam sobie, że moja znajoma przywiązuje ogromną uwagę do rozwoju osobistego. Odpowiednia dieta, ćwiczenia fizyczne, medytacja, praca, która ją rozwija, efektywnie spędzany czas wolny, określone książki – można powiedzieć, że świadomie idzie przez życie.

Bez względu już na nią zaczęłam zastanawiać się, czy takie nastawienie może nam szkodzić. Czy istnieje coś takiego jak pułapki rozwoju osobistego?  Wzrost może następować w sposób naturalny, ale można go również zaplanować i świadomie się nim zajmowć, np. można chcieć pracować nad perfekcjonizmem. Można z tego uczynić misję życiową. Piszę ten post bez konkretnej konkluzji w zamyśle, ale słowem „perfekcjonizm” otwarłam kolejne drzwi w mojej głowie – myślę o perfekcjonizmie rozwoju. Czy można w niego popaść? Czy rzeczywiście wszystko, co robimy w życiu powinno mieć na celu rozwój? Jeśliby słowo rozwój zastąpić słowem progres, to pewnie tak. Kto chciałby się cofać? Przy tym wszystkim widzę jednak pewną wartość w niepewności, wahaniu, nudzie, zabawie, abstrakcji, czasami nawet w bezsensie. Szczególnie zaś doceniam błędy. (Nie mam innego wyjścia.)

A jak to jest u Ciebie?